Dlaczego miłość i osąd nie mogą żyć w tym samym sercu: jak krytyka zmienia partnera w oskarżonego

Przydatne porady i życiowe triki  > Rodzina i dzieci >  Dlaczego miłość i osąd nie mogą żyć w tym samym sercu: jak krytyka zmienia partnera w oskarżonego

Dlaczego miłość i osąd nie mogą żyć w tym samym sercu: jak krytyka zmienia partnera w oskarżonego

| | 0 Comments

Możesz mówić, że kochasz daną osobę, ale jednocześnie wydajesz jej codzienne wyroki: „Znowu…”, „Zawsze miałeś…”, „A nie mówiłem…”.

Każda taka uwaga, nawet jeśli jest sprawiedliwa w istocie, jest cegłą w murze, który oddziela cię od niego, donosi korespondent .

Miłość z definicji oznacza akceptację, podczas gdy osąd jest jej bezpośrednim przeciwieństwem, oceną i odrzuceniem. Psychologowie wyznaczają wyraźną granicę między omawianiem czynu a potępianiem jednostki.

Zdjęcie: Pixabay

Pierwszy z nich brzmi następująco: „Zdenerwowało mnie to, co zrobiłeś, porozmawiajmy o tym, jak tego uniknąć w przyszłości”. Druga brzmi jak: „Jesteś nieodpowiedzialną i samolubną osobą”.

W pierwszym przypadku pozostawiasz swojemu partnerowi prawo do popełnienia błędu i drogę do korekty; w drugim przypadku wydajesz na niego wyrok. Eksperci w dziedzinie komunikacji bez przemocy podkreślają: aby krytyka nie zabijała miłości, musi być skierowana na konkretne działania, a nie na charakter, i wyrażana przez pryzmat własnych uczuć i potrzeb.

Różnica między „nigdy mnie nie słuchasz!” a „czuję się bardzo samotna i zraniona, kiedy rozmawiam, a ty patrzysz na swój telefon” to różnica między wojną a zapraszaniem do dialogu. Ciągłe osądzanie tworzy toksyczną atmosferę sali sądowej w związkach, w których jedna osoba jest oskarżycielem, a druga jest zawsze usprawiedliwiającym oskarżonym.

W takiej dynamice nie może przetrwać ani zaufanie, ani czułość, ani namiętność. Pozostaje tylko zimna wojna, w której każdy broni swojego terytorium i zachowuje urazy na następną sesję.

Osobiste doświadczenia tych, którzy byli w stanie zrezygnować z roli sędziego, opisują niezwykłą transformację. Kiedy przestajesz zapisywać błędy swojego partnera w wyimaginowanym protokole, nagle zaczynasz dostrzegać jego wysiłki, małe zwycięstwa i cechy, za które kiedyś go kochałeś.

Uczysz się oduczać czytania moralności i ponownie uczysz się widzieć żywą osobę. Nie oznacza to, że powinieneś po cichu tolerować wszystko, co boli.

Chodzi o zmianę paradygmatu z „jesteś zły” na „źle się z tym czuję, znajdźmy rozwiązanie”. Przestajesz atakować rdzeń osobowości drugiej osoby i zaczynasz wspólnie rozwiązywać konkretne problemy.

To zmienia was z przeciwników w sojuszników, co jest jedyną zdrową pozycją dla pary. Kiedy osąd znika, na zwolnione miejsce powraca miłosierdzie – umiejętność dostrzegania słabości drugiej osoby i traktowania jej z łagodnością, a nie złością.

Pamiętasz, że sam nie jesteś doskonały, a ta wiedza pozwala ci wybaczyć i zaakceptować. I to właśnie w tej atmosferze miłosierdzia miłość może oddychać pełną piersią, bez obawy przed kolejnym osądem.

Czytaj także

  • Dlaczego warto milczeć razem: jak cisza staje się najbardziej szczerym dialogiem w parze?
  • Co się dzieje, gdy zaczynasz tęsknić za początkiem związku: jak nostalgia może być trucizną i lekarstwem jednocześnie?