Dlaczego musimy walczyć o nieistotne rzeczy: jak kłótnie o bzdury ratują nas przed rozmowami o najważniejszych sprawach
Kłócisz się zaciekle o to, który program telewizyjny obejrzeć lub w jakiej kolejności wkładać naczynia do suszarki.
Temat kłótni jest śmieszny, ale żar namiętności jest całkiem realny, donosi korespondent .
Często te mikroskopijne bitwy są bezpiecznym sposobem na spuszczenie pary, która nagromadziła się w związku z czymś poważniejszym, ale zbyt bolesnym, by o tym dyskutować. To jak piorunochron dla wysokiego napięcia.
Zdjęcie: Pixabay
Podnoszenie fundamentalnych kwestii jest przerażające: o niezadowoleniu w łóżku, o rozczarowaniu karierą partnera, o nudzie. O wiele bezpieczniej jest zrzucić nagromadzoną irytację na kłótnię o to, kto nie wyniósł śmieci.
Mózg wybiera konkretny, zrozumiały powód, aby uniknąć zmierzenia się z abstrakcyjnym i przerażającym problemem egzystencjalnym. Psychologowie postrzegają to jako mechanizm wyparcia.
Jesteś zły nie na swoje porozrzucane skarpetki, ale na fakt, że czujesz się niewysłuchany w ważniejszych kwestiach. Ale ponieważ bezpośrednie wyrażenie tego wydaje się ryzykowne, gniew znajduje najbardziej dostępne i nieszkodliwe ujście. Konflikt staje się parodią prawdziwego problemu.
Eksperci radzą, by w trakcie takich absurdalnych kłótni zatrzymać się i zadać sobie pytanie: „O czym tak naprawdę chcę teraz rozmawiać?”. Odpowiedź może cię zaskoczyć: „O tym, że zupełnie przestaliśmy spędzać razem czas” lub „O tym, że czuję się samotny, nawet gdy jesteś w pobliżu”.
Uświadomienie sobie tego jest pierwszym krokiem do prawdziwego dialogu. Osobiste doświadczenia wielu par pokazują, że jeśli nauczysz się rozszyfrowywać język „bzdurnych” kłótni, stracą one swoją destrukcyjną moc.
Zaczynasz postrzegać je nie jako problem, ale jako objaw, sygnał, że gdzieś w systemie relacji dochodzi do przegrzania. I wtedy zamiast krzyczeć o naczyniach, możesz powiedzieć: „Myślę, że oboje jesteśmy na krawędzi. Zróbmy sobie przerwę i spokojnie porozmawiajmy o tym, co nas naprawdę martwi”.Oczywiście, nie każda domowa sprzeczka jest cyrografem. Czasami ludzie są po prostu zmęczeni i wyrwani z tego.
Ale jeśli takie sceny stały się częste i naładowane emocjonalnie, warto o tym pomyśleć. Być może między wami narósł lód niewypowiedzianego, a drobne kłótnie są pęknięciami w tym lodzie, przez które przebija się prawdziwy ból.
Kiedy przestajesz walczyć na peryferiach i znajdujesz odwagę, by rozmawiać o tym, co ważne, dzieje się niesamowita rzecz. Drobne irytacje tracą nad tobą władzę.
Zdajesz sobie sprawę, że skarpetki to tylko skarpetki, a nie symbol powszechnego braku szacunku. I ta świadomość przynosi niesamowitą ulgę i spokój w domu.
Czytaj także
- Co się dzieje, gdy wielokrotnie wybaczasz to samo: dlaczego cykle przeprosin niszczą zaufanie szybciej niż oszukiwanie
- Dlaczego wspólne hobby nie zbliża ludzi tak, jak myślimy: Jak hobby staje się polem do ukrytej rywalizacji
